burza, grzmoty, wiatr, szum
budzą się skrzypce
melodia jak z jakiejś bajki
ktoś po długim czasie wrócił z daleka
wszystko zaczyna się od nowa
niedosyt
to są skrzypce właśnie
serce złamane na pół
nie wie gdzie pójść
ciągle słyszy wewnętrzną obietnicę, że to się skończy
i ciągle się nie kończy
a jednak jakiś spokój
może to wypłakane łzy oczyszczają duszę z nadmiaru złych emocji
skrzypce milkną, budzi się kobza dyskretnie
bolesne zawodzenie na olbrzymiej przestrzeni
ciągnie się echem
wibruje w powietrzu
przechodzi w obojętność
i wszystko z powrotem zabiera wiatr
Muzyka, która pozostawia w duszy jakąś niewypełnialną wyrwę, bo nie daje spełnienia, tylko budzi to, czego nam brakuje.
Próbowałem znaleźć w internecie jakiś link do tego utworu ale bardzo trudno o cokolwiek darmowego. Pozostaje oryginalna płyta w moim posiadaniu.
sobota, 14 grudnia 2013
czwartek, 12 grudnia 2013
Czasami wystarczy
tylko jeden uśmiech, żadnych niepotrzebnych słów, trochę zrozumienia i akceptacji, żeby świat wydał się bardziej kolorowy, a przynajmniej mniej czarno-biały.
wtorek, 10 grudnia 2013
Brakuje mi kogoś
do kogo można się odezwać szczerze, kto wysłucha i wiem, że zrozumie. Brakuje.
Nie przez telefon.
Jest źle. Budzę się w nocy, wstaję i czuję, jakbym miał zaraz zemdleć. Otwieram okno i jest lepiej. Potem dociera do mnie, że w pracy nie ma okien. To jest przerażające.
Żeby jedyną taką osobą była teamliderka, i to do tego z Rumunii...
"Nie jestem tu tylko po to, żeby dawać wam zadania, ale żeby się troszczyć o to, żeby wszystko było u was ok, żebyście się dobrze czuli".
Nie pozwolę innym wyładowywać na sobie swojej frustracji. A jednak cały czas pozwalam na to i tylko chłonę to jak gąbka.
Może to przez te silne wybuchy na słońcu tej nocy
a może nie.
Nie przez telefon.
Jest źle. Budzę się w nocy, wstaję i czuję, jakbym miał zaraz zemdleć. Otwieram okno i jest lepiej. Potem dociera do mnie, że w pracy nie ma okien. To jest przerażające.
Żeby jedyną taką osobą była teamliderka, i to do tego z Rumunii...
"Nie jestem tu tylko po to, żeby dawać wam zadania, ale żeby się troszczyć o to, żeby wszystko było u was ok, żebyście się dobrze czuli".
Nie pozwolę innym wyładowywać na sobie swojej frustracji. A jednak cały czas pozwalam na to i tylko chłonę to jak gąbka.
Może to przez te silne wybuchy na słońcu tej nocy
a może nie.
niedziela, 8 grudnia 2013
Cydr
Cydr (inaczej jabłecznik) - napój alkoholowy, przefermentowany sok z dojrzałych jabłek (niedoprawiany cukrem), o wyglądzie od mętnego po klarowny, o zawartości alkoholu 2-7%.
Nigdy bym się czegoś takiego nie napił, gdybym wiedział co to jest, i gdyby nie nazwa: dobrze brzmiąca nazwa może sprawić, że człowiek będzie przez tydzień pił tę samą wodę z kranu myśląc, że za każdym razem pije coś innego, niepowtarzalnego. Jak brzmi cydr? To dźwięk idący z daleka, niesie mnie do jakiejś pradawnej celtyckiej krainy. Jest napojem magicznym. Łączy się w nim drewno cedrowe z dźwiękiem cytry. Połączenie ulotne jak zawarty w cydrze alkohol.
A jabłecznik? Jeśli nie ciasto, to za nazwą tą chowa się coś jak jabol, albo jak ktoś inny powiedział: taki bełt. Taki właśnie przefermentowany sok z dojrzałych jabłek. I piję to, w myśl zasady: chciałeś czegoś nowego, to masz, doświadczaj. Smakuje jak rozwodnione drożdże piekarskie (koszmar dzieciństwa) z dolewką soku jabłkowego i pewną ilością spirytusu - tyle, żeby wyszło na 4,5%.
Degustatorzy tylko płuczą usta winem. Nie piją, wypluwają. Ja nie jestem degustatorem. Zapłaciłem, to nie będę wypluwał. Po wypiciu dwóch trzecich kufla już smakuje.
sobota, 7 grudnia 2013
Ksawery
Z odległości dwóch kilometrów słychać szum. Szum w tle. Przenika wszystko, podkłada się pod dźwięk odjeżdżającego autobusu, pod szczekanie psa, pod odgłos kroków na chrzęszczącym śniegu. Narasta.
Morze zawłaszczyło prawie trzy czwarte plaży. Fale przelewają się przez piaskowy wał i tworzą wewnątrz plaży rozległe "jeziora". Morskie bałwany na moje oko przekraczają trzy metry. Według prognozy dochodzą do pięciu metrów. Wiatr nie ma litości w swoim wianiu z północnego zachodu. To nie są porywy, to po prostu nieustanne parcie i zdmuchiwanie wszystkiego, co stanie na jego drodze. Woda, która dostaje się na wewnętrzną stronę piaskowych wałów jest gnana przez wiatr w stronę plażowych rozlewisk. Stojąc nad ich brzegiem czuję się, jakbym to ja sunął po wodzie z ogromną prędkością. A tymczasem to ja jestem w miejscu, a pędzi wszystko inne. Iluzja doskonała. Po plaży toczą się kawałki morskiej piany.
Na północnym wschodzie w miejscu odchodzącej chmury spod jakiegoś dostępnego tylko wyobraźni punktu pod horyzontem rozchodzą się promieniście smugi. Nie wiem co to jest, ale to jest piękne, monumentalne, mistyczne i intrygujące. Słońce jest dokładnie po przeciwnej stronie. Zachodzi bardzo długo, jakby przez chwilę chciało się poczuć jak na kole podbiegunowym. Uderzenia rozpędzonych ziarenek piasku w twarz bolą. Zapiera dech, momentami ma się wrażenie, że jest zimno w zęby. W stronę nadmorskiego lasu ciągnie z wydm chmura piasku. Bez przerwy.
Od czasu do czasu zza wału morskich fal wyłania się fragment jakiegoś wielkiego statku. Potem znowu znika, i tak na okrągło. Dochodzi szesnasta, robi się ciemno. Morze nie cichnie.
Morze zawłaszczyło prawie trzy czwarte plaży. Fale przelewają się przez piaskowy wał i tworzą wewnątrz plaży rozległe "jeziora". Morskie bałwany na moje oko przekraczają trzy metry. Według prognozy dochodzą do pięciu metrów. Wiatr nie ma litości w swoim wianiu z północnego zachodu. To nie są porywy, to po prostu nieustanne parcie i zdmuchiwanie wszystkiego, co stanie na jego drodze. Woda, która dostaje się na wewnętrzną stronę piaskowych wałów jest gnana przez wiatr w stronę plażowych rozlewisk. Stojąc nad ich brzegiem czuję się, jakbym to ja sunął po wodzie z ogromną prędkością. A tymczasem to ja jestem w miejscu, a pędzi wszystko inne. Iluzja doskonała. Po plaży toczą się kawałki morskiej piany.
Na północnym wschodzie w miejscu odchodzącej chmury spod jakiegoś dostępnego tylko wyobraźni punktu pod horyzontem rozchodzą się promieniście smugi. Nie wiem co to jest, ale to jest piękne, monumentalne, mistyczne i intrygujące. Słońce jest dokładnie po przeciwnej stronie. Zachodzi bardzo długo, jakby przez chwilę chciało się poczuć jak na kole podbiegunowym. Uderzenia rozpędzonych ziarenek piasku w twarz bolą. Zapiera dech, momentami ma się wrażenie, że jest zimno w zęby. W stronę nadmorskiego lasu ciągnie z wydm chmura piasku. Bez przerwy.
Od czasu do czasu zza wału morskich fal wyłania się fragment jakiegoś wielkiego statku. Potem znowu znika, i tak na okrągło. Dochodzi szesnasta, robi się ciemno. Morze nie cichnie.
piątek, 6 grudnia 2013
Fakt...
... o tym się mówi.
Czytam FAKT, który jakiś czas temu wpadł w moje ręce.
Strona tytułowa atakuje mnie sensacyjną wiadomością: „To
przez seks rozbili auto?” Chodzi o Piotra Adamczyka i Weronikę Rosatti. Czcionka
w przeliczeniu na Worda to dokładnie rozmiar 150. Oczywiście g*** mnie obchodzi,
dlaczego rozbili auto, tak naprawdę w ogóle o tym bym się nie dowiedział gdyby
nie Fakt. Ale Fakt wie, dlaczego. "Ujawniamy kulisy wypadku gorącej
aktorskiej pary." I aż patrzę, bo uwierzyć nie mogę, że Fakt ujawnia kulisy. I
faktycznie, dowiaduję się, że „wszyscy […] zastanawiają się, czy czasem
przyczyną wypadku nie był seks!” No to już za dużo faktów jak na mnie.
Dziś głowa pęknie ci z bólu - ten równie pokaźny tytuł
obrazuje grafika pękającej głowy zgniatanej w imadle. „To będzie ścisk jak w
imadle”. Ciśnienie wyniesie zaledwie 990 hPa, bo w ciągu dnia spadnie aż o 10
hPa. Nienazwany z nazwiska doktor radzi pić dużo kawy i ostrzega przed
rozdrażnieniem, atakami wściekłości, omdleniami, otępieniem i sennością. Pewnie
jakiś doktor nauk humanistycznych, bo przecież by nie ukrywał nazwiska. Nota bene, dzisiaj w Sztokholmie mają poniżej 960. Ale
teraz mam prawdziwy problem, bo nie wiem, co musi się dziać w kolejce na Kasprowy. W ciągu
kilkunastu minut ciśnienie spada o grubo ponad 100 hPa i wynosi poniżej 800 hPa.
Zamknięta kabina kolejki wysoko nad ziemią pełna ludzi dostających ataków
wściekłości… Na szczęście Fakt radzi: „Seks […] sprawi, że będziemy czuć się
lepiej i z podniesioną głową przejdziemy przez mordercze skoki ciśnienia”.
Polecamy.
A teraz serwowana w Fakcie codzienna porcja strachu, oraz innych niezbędnych
minerałów jakże potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania Twojego organizmu:
1) pijak
w szkolnym autobusie
2) złodziej
na weselu
3) przebierańcy
na przystanku
4) Łapówkarze
w mundurach
5) reforma
na kolei
6) Gowin
na premiera
7) Drzewo
zabiło drwala
8) Ściana
runęła na robotnika
9) Złodziej
wyciął las
10) Zakleił
żonie usta taśmą
11) Przyczepa
zabiła chłopca
12) Z siekierą
na windykatora
13) Chciał zabić
kobietę na spacerze
14) Pani Lucyna
złapała złodzieja w knajpie
15) Włamali się
i grozili śmiercią
16) Menele
opanowały Sopot
17) Legia chce
podbić Rzym
18) Ukradł
rynnę z kościoła
19) Chciał się
zabić, skończył w izbie wytrzeźwień
20) Trafił na
odwyk narkotykowy
21) Wreszcie obciął włosy…
To tylko niektóre z tytułów. Aż prosi się dopisać kolejne:
1) Menel
w izbie wytrzeźwień
2) Zabójca
na pogrzebie
3) Kolędnicy
w SKM
4) Złodzieje
w sutannach
5) Obniżka
podatków
6) Tusk
na papieża
7) Cukiernik
poślizgnął się na torcie
8) Samochód
potrącił pieszego
9) Zboczeniec
skosił łąkę
10) Zatkał
teściowej uszy woskiem
11) Dzik zabił
myśliwego
12) Z piłą na
komornika
13) Chciał się
zabić na spacerze
14) Pani Ania
udaremniła napad na bank
15) Podpalili
dom i grozili włamaniem
16) Menele
opanowały … [ tu wpisz miejscowość, w której mieszkasz]
17) Lechia chce
zatopić Arkę
18) Napił się
wody święconej
19) Trafił do
izby wytrzeźwień
20) Nareszcie
się uczesał…
Na szczęście fakt poleca: Choroby serca, poradnik. Na pewno
się przyda.
Ostatnia strona to prawdziwe dzieło sztuki kompozycyjnej. „Rodzina
potworów zabiła 30 osób”. Dowiadujemy się o tym, w jaki sposób sprawcy znęcali
się nad ofiarami (np. wyłupili komuś oczy) oraz że zabijanie było dla nich
sposobem na zarobienie pieniędzy. Szkoda, że nie opisali dokładniej rodzinnego
biznesplanu. Czy sprzedawali wyłupione oczy na przeszczep do niemieckich
klinik? Nie ważne, ważne żeby się bać. A że w Rosji, co nas to obchodzi.
Poniżej aż 5 gołych pań z niemieckiego kalendarza Alpengirls. „Oto piękności z
alpejskich wsi”. Nagie ciała doskonale komponują się z czerwonym napisem
powyżej (rozmiar 150) „zabiła 30 osób”. Taki swoisty thriller erotyczny
zakończony anonsem: Samobójstwo kłusownika. Alois Hubner z jakiejś austriackiej
wioski zabił 3 policjantów, zabarykadował w swoim domu i podpalił się.Czy ja dobrze widzę? Myśliwy z alpejskiej wsi?
Smacznego!
czwartek, 5 grudnia 2013
Szafran
Natknąłem się w sklepie na szafran.
0,25 grama szafranu za 13,99 złotych. 56 złotych za gram. 56000 złotych za kilogram. Za kilogram szafranu można kupić samochód. Czy to jest normalne? Szafran to przyprawa, nie kamień szlachetny.
1 gram złota za 200 złotych. Tylko niecałe 4 razy drożej niż za szafran.
Hodowla szafranu:
Wymagania. Krokusy są łatwe w uprawie i nie mają specjalnych wymagań. Najlepiej rosną na próchniczno-piaszczystej glebie w pełnym słońcu (Wikipedia)
Ktoś chce się za wszelką cenę dorobić...?
0,25 grama szafranu za 13,99 złotych. 56 złotych za gram. 56000 złotych za kilogram. Za kilogram szafranu można kupić samochód. Czy to jest normalne? Szafran to przyprawa, nie kamień szlachetny.
1 gram złota za 200 złotych. Tylko niecałe 4 razy drożej niż za szafran.
Hodowla szafranu:
Wymagania. Krokusy są łatwe w uprawie i nie mają specjalnych wymagań. Najlepiej rosną na próchniczno-piaszczystej glebie w pełnym słońcu (Wikipedia)
Ktoś chce się za wszelką cenę dorobić...?
Subskrybuj:
Posty (Atom)