W przedszkolu odbywają sie raz na tydzień zajecia "mali spryciarze". To takie gry i zabawy ruchowe, w których nasze dziecko od samego początku absolutnie nie chciało brać udziału i tylko patrzyło. Tak jak zresztą we wszystkich innych zajeciach. Więc nie płaciliśmy, bo nie brał udziału.
Pewnego razu doniesiono nam że dziecko cichcem uczestniczy w tych zajeciach (w domysle: trzeba płacić), ale sprytnie puściliśmy to mimo uszu.Dzisiaj przyniósł dyplom za udział. Tak sobie myślę, że chyba mu się należał ten dyplom, temu naszemu małemu spryciarzowi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz