Kupa zmielonego na wióry drewna brzozowego
Kępa pokrzyw pod lasem koło bloku
Falujące trawy na wielkiej łące
Bele sosnowe przy leśnej drodze
To wszystko pachnie w gorący letni dzień.
blog podróżniczo-kulinarno-literacko-filozoficzny.
W przedszkolu odbywają sie raz na tydzień zajecia "mali spryciarze". To takie gry i zabawy ruchowe, w których nasze dziecko od samego początku absolutnie nie chciało brać udziału i tylko patrzyło. Tak jak zresztą we wszystkich innych zajeciach. Więc nie płaciliśmy, bo nie brał udziału.
Pewnego razu doniesiono nam że dziecko cichcem uczestniczy w tych zajeciach (w domysle: trzeba płacić), ale sprytnie puściliśmy to mimo uszu.Zaczyna się twarde lądowanie w drugiej połowie życia.
W dzień po 40stych urodzinach odpadło mi pół zęba. Nowy ząb może zamknie się w 5k a może nie.Dzisiaj kończę 40 lat. Chyba wciąż jestem w formie, bo dojechałem w rajdzie kaszubskich drzymalitow jako trzeci, za emerytem na elektryku i jakimś młodzikiem. Inny młody człowiek zaraz za mną mówi że za nic nie mógł mnie dogonić. Mój rower wiekiem i wyglądem znacząco odstawał od konkurencji. To ten sam, któremu chciałem nadać imię i który zabrał mnie na dwie niesamowite wyprawy. Prawie całą trasę przejechaliśmy w momentami ulewnym deszczu zenitalnym. Dla takich chwil się żyje.