Dzisiaj kończę 40 lat. Chyba wciąż jestem w formie, bo dojechałem w rajdzie kaszubskich drzymalitow jako trzeci, za emerytem na elektryku i jakimś młodzikiem. Inny młody człowiek zaraz za mną mówi że za nic nie mógł mnie dogonić. Mój rower wiekiem i wyglądem znacząco odstawał od konkurencji. To ten sam, któremu chciałem nadać imię i który zabrał mnie na dwie niesamowite wyprawy. Prawie całą trasę przejechaliśmy w momentami ulewnym deszczu zenitalnym. Dla takich chwil się żyje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz